Mężczyzna znalazł dziwne szczenięta. Szybko się przekonał, że to zupełnie inne stworzenia niż sądził!

Przeważnie wiemy czego się spodziewać na swoim terenie, ale czasem mogą się przydarzyć prawdziwe niespodzianki…

Pewien mężczyzna, Craig Mcgetrrick, sprzątał w swoim rozległym ogrodzie. Ponieważ niedawno Craig budował przybudówkę, było tam trochę składowanych materiałów. Podczas porządkowania podniósł warstwę złożonych desek i dostrzegł 5 słodkich maleństw.

Pomyślał, że ktoś je podrzucił chcąc się pozbyć szczeniąt.

Miał podejrzenie, że nie bez powodu ktoś podrzucił je własnie jemu, ponieważ wszyscy w okolicy wiedzieli, że jest miłośnikiem zwierząt, i że się nimi dobrze zaopiekuje.

Bez większego namysłu zabrał je więc do domu.

Na szczęście swoim znaleziskiem postanowił podzielić się ze znajomymi na facebooku. Napisał post o tym, że ktoś podrzucił mu szczenięta.

Wtedy jeden z jego znajomych zorientował się, że to wcale nie są małe pieski.

Znajomy rozpoznał, że to są małe liski. Napisał Craigowi, że gdy są całkiem małe nie są jeszcze zbyt podobne do dorosłych osobników i bywają mylone ze szczeniaczkami.

Dla pewności Craig wziął jednego i zawiózł do weterynarza, który potwierdził to, co napisał jego znajomy.

To małe liski

Weterynarz poinformował Craiga, że prawdopodobnie ich mama uznała stertę gratów na działce Craiga za bezpieczne schronienie i wtedy, gdy mężczyzna znalazł liski prawdopodobnie udała się na poszukiwanie pożywienia.

Należy więc zrobić wszystko żeby połączyć maluchy z mamą.

Craigowi również na tym zależało. Zabrał malucha do domu. Jego i pozostałe włożył do kartonowego pudełka. Żeby nie zmarzły umieścił w nim termofor z gorącą wodą i ostrożnie odłożył na miejsce.

Bardzo się martwił tym, że zostawił zapach i mama będzie obawiała się podejść do młodych.

Ale czymże jest instynkt macierzyński wobec niebezpieczeństwa…

Gdy tylko Craig oddalił się na pewną odległość, lisia mama zbliżyła się do pudełka i pochwyciła jednego z maluchów, by zabrać go w nowe miejsce.

Nie od razu wróciła po kolejne. Zaczekała z tym aż się ściemni. Gdy tylko zaczął zapadać zmrok wróciła, żeby zabrać kolejno każde z młodych.

Po całym zdarzeniu Craig napisał:

Taki obrót spraw bardzo mnie ucieszył. Obawiałem się, że dojdzie do tragedii, a te biedne maluchy stracą mamę lub ona potomstwo. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu!

My również cieszymy się, że maluszki wróciły do mamy, i że wszyscy mają się dobrze!

Podziel się ze znajomymi!