Miała 18 lat gdy zagrała Isaurę. W tym roku skończyła 60 lat, a ciało ma jak nastolatka.

Kultowy, egzotyczny, inny niż wszystkie, które dotąd widziała polska publiczność. Serial „Niewolnica Isaura” pobił wszelkie rekordy oglądalności.

Nakręcony w 1975 roku, w Polsce wyemitowany dopiero w 1984 roku. Uwielbiany na całym świecie. Przeszedł najśmielsze oczekiwania twórców.

Do Polski trafił przypadkiem. Na festiwalu w Cannes, polskie stoisku sąsiadowało z brazylijskim. Między reprezentantami obu krajów (z Polski był to Lew Rywin) doszło do porozumienia w efekcie, którego zakupiono serial, któremu w Polsce nie wróżono sukcesu. Telewizja manipulowała przy odcinkach łącząc je i wycinając dłużące się fragmenty w obawie, że polski widz nie zaakceptuje nieznanej dotąd konwencji. Ze stu 15 minutowych odcinków w wersji oryginalnej zrobiono 15 godzinnych.

Dzięki temu serial stał się bardziej dynamiczny, ale wątpliwe, by miało to wpływ na fascynację jaką rozbudził u polskich widzów.

Kochali go niemal wszyscy.

Telewizja była zasypywana tonami listów z pytaniami i prośbami o powtórki. W efekcie serial oprócz wieczornej emisji, puszczano także w godzinach rannych.

Na czym polegał jego fenomen?

Był egzotyczny, kolorowy, zupełnie inny niż PRL-owska szarość, a jednocześnie miał w sobie coś dobrze znanego. Był trochę jak bajka dla dorosłych, gdzie dobro walczy ze złem i ostatecznie zwycięża.

Przyjazd aktorów grających główne role do Polski – to było wydarzenie na miarę wizyty Papieża.

Ludzie płakali, całowali po rękach, rzucali się do stóp swoich ulubieńców. To była zbiorowa histeria. Wielokrotnie musiały interweniować służby MO i ochrona aktorów.

Smutek wraz z zakończeniem serialu był tak wielki, że wyczuwało się go na ulicach. To było jak żałoba narodowa.

Na otarcie łez telewizja kupiła „W kamiennym kręgu”, a potem „Pannę dziedziczkę” ale żaden z nich nie powtórzył sukcesu „Niewolnicy Isaury”.

Dziś po tej fascynacji pozostały tylko egzotyczne imiona nie nadawane wcześniej w Polsce: Izaury, Tobiasze i Malwiny. Leoncio się nie przyjął.

Rubens de Falco, aktor grający złego plantatora, zmarł w 2008 roku.

Lucelia Santos, dzięki roli białej niewolnicy, stała się najbardziej znaną aktorką brazylijską na świecie. Grała w wielu filmach i serialach. Duży sukces odniósł jej dokumentalny film „Timor Wschodni – masakra, której świat nie zobaczył”.

Pozostała bardzo ciepłą i zwyczajną osobą. Daleko jej do celebrytek rodem z Hollywood. Nie poprawiała swojej urody. Nie przeszła żadnych operacji ani botoksów. Jest naturalna i z godnością przyjmuje upływ czasu.

Udało jej się zachować szczupłą, zgrabną, dziewczęcą sylwetkę.

Chodzi po ulicy z plecakiem.

Jeździ komunikacją miejską, która w Brazylii nie jest kojarzona z modą na ekologiczną formę transportu.

Prawda, że miło na nią popatrzeć?

Podziel się z nami koniecznie swoimi wspomnieniami na temat serialu, jeśli oczywiście go pamiętasz.

Źródło: focus